Wnętrze, w którym pozwalasz sobie na…

Na co pozwalasz sobie we własnym domu? Na odpoczynek, kiedy naprawdę go potrzebujesz? Na rozmowę przy stole, która przeciąga się do późnego wieczora? Na zamknięcie drzwi i pobycie przez chwilę w ciszy? Na tworzenie, pracę, przyjmowanie ludzi?

Na książkę zostawioną przy łóżku, psa śpiącego obok kanapy i kilka rzeczy na kuchennym blacie, bo właśnie tak wygląda Twoje życie?

A może po prostu na życie trochę bardziej po swojemu?

To pytanie interesuje mnie dziś znacznie bardziej niż rozmowa o tym, w jakim stylu urządzić wnętrze.

Przez lata projektowania zauważyłam, jak wiele o dobrym wnętrzu mówią bardzo zwyczajne sytuacje. Poranek, kiedy kilka osób próbuje jednocześnie wyjść z domu. Powrót ze spaceru z psem. Kawa wypita przy kuchennej wyspie. Praca przy stole. Wieczór z książką. Niedzielny obiad, na który nagle potrzeba kilku dodatkowych krzeseł.

Właśnie z takich drobiazgów składa się mieszkanie.

I chyba dlatego coraz bardziej interesuje mnie to, jak przestrzeń towarzyszy nam w codzienności.

Co właściwie robi z nami wnętrze?

Pomyśl o zwyczajnym wieczorze w sypialni.

Wracasz po intensywnym dniu. Na krześle leżą ubrania, na komodzie rzeczy, które jeszcze nie znalazły swojego miejsca, telefon ładuje się przy łóżku. Włączasz światło na suficie.

Teraz pomyśl o wieczorze w przestrzeni, w której ktoś wcześniej zastanowił się nad tym momentem dnia. Przy łóżku jest delikatne światło. Rzeczy mają swoje miejsce. Jest gdzie odłożyć telefon, książkę, kubek z herbatą. Możesz po prostu przygotować się do snu.

To są drobne decyzje projektowe, ale właśnie one zaczęły mnie z czasem interesować coraz bardziej.

Tu pojawia się również wiedza płynąca z neuroarchitektury. Badacze zajmujący się relacją człowieka ze środowiskiem zbudowanym przyglądają się między innymi temu, jak odbieramy światło, dźwięk, geometrię, proporcje czy organizację przestrzeni i jak wiąże się to z naszym samopoczuciem, uwagą czy emocjami.

W Polsce o tych zagadnieniach mówi między innymi dr Joanna Jurga, projektantka i badaczka zajmująca się neuroarchitekturą oraz designem synestetycznym. Bliskie jest mi jej zainteresowanie komfortem, poczuciem bezpieczeństwa i tym, jak człowiek rzeczywiście doświadcza przestrzeni.

W swojej pracy korzystam z tej wiedzy raczej jak z kolejnej warstwy patrzenia na projekt. Pomaga mi zauważać rzeczy, o które warto zapytać.

Bo dwóch ludzi może zupełnie inaczej czuć się w dokładnie tej samej przestrzeni.

Mam w głowie dwa bardzo różne sposoby korzystania z kuchni.

W jednym domu najlepiej gotuje się samemu. Ważny jest spokój i porządek, sprzęty mają szybko znikać z blatu, zakupy i naczynia potrzebują swojego miejsca. Po kolacji kuchnia powinna się wyciszyć.

W drugim domu kuchnia właściwie nigdy nie należy do jednej osoby. Ktoś gotuje, ktoś siedzi przy wyspie, dzieci otwierają lodówkę, ktoś wpada tylko po kawę. W weekend przychodzą znajomi i wszyscy w jakiś sposób lądują właśnie tutaj.

Mogę w obu zastosować ten sam piękny kamień, podobne drewno i dokładnie ten sam kolor ścian. Każda z tych kuchni potrzebuje jednak własnego układu, wynikającego z tego, jak naprawdę będzie używana.

Dlatego pytam klientów, gdzie piją rano kawę. Kto pierwszy wstaje. Czy gotują razem. Gdzie odkładają torby po wejściu. Jak często ktoś u nich nocuje. Czy lubią mieć rzeczy wokół siebie, czy szybko męczy ich ich widok. Gdzie najchętniej pracują. Co robią wieczorem.

Czasem odpowiedź wydaje się zupełnie nieistotna, a chwilę później okazuje się, że zmienia pół projektu.

Z tych odpowiedzi powstaje później wielkość stołu, miejsce na ekspres, szafa przy wejściu, dodatkowe gniazdko, widok z kanapy albo drzwi, które można zamknąć.

Potrzeba staje się decyzją. Decyzja staje się przestrzenią.

Pozwól im. A potem spójrz na siebie

Kiedy czytałam The Let Them Theory Mel Robbins, pomyślałam o wnętrzach. O tym, ile naszych wyborów zaczyna się od patrzenia na to, jak mieszkają inni.

Oglądamy piękne domy, zapisujemy inspiracje. Instagram i Pinterest bardzo szybko podpowiadają nam, co jest teraz dobre, co podobno się kończy, co „trzeba mieć”.

Mel Robbins pisze o „Let Them” — pozwoleniu innym ludziom na ich wybory, opinie i zachowania — oraz o „Let Me”, czyli powrocie do tego, na co sami mamy wpływ.

W kontekście wnętrz spodobało mi się to bardzo proste przesunięcie uwagi.

Niech inni mają idealnie pusty blat. Niech otwierają kuchnię na salon. Niech kochają beże albo właśnie ogłaszają ich koniec.

A Ty spójrz na siebie.

Może najbardziej zależy Ci na wygodnym fotelu przy oknie, bo właśnie tam czytasz.

Może stół powinien być naprawdę duży. W każdą niedzielę siedzi przy nim osiem osób i to jest wystarczający argument.

Może chcesz mieć drzwi między kuchnią a salonem. Albo od dawna marzysz o ich usunięciu, bo podczas gotowania chcesz rozmawiać z resztą domu.

Takie rzeczy lubię odkrywać podczas projektowania. Często są dużo ciekawsze niż odpowiedź na pytanie o ulubiony styl.

Dom, w którym naprawdę się mieszka

O dobrostanie we wnętrzach mówi się dziś bardzo dużo. Łatwo skojarzyć go z określoną estetyką: drewnem, spokojnymi kolorami, miękkimi tkaninami, roślinami, obłymi formami.

Sama lubię wiele z tych rzeczy. Dobrostan każdego z nas może wyglądać trochę inaczej.

Jedna osoba odpoczywa, kiedy wokół jest spokojnie i większość rzeczy znika za zamkniętymi frontami. Ktoś inny lubi widzieć książki, obrazy, ceramikę i przedmioty przywiezione z podróży.

Ktoś najlepiej pracuje za zamkniętymi drzwiami gabinetu. Ktoś siada z laptopem przy stole, bo lubi słyszeć domowników.

I jeszcze jest zwyczajne życie, które bardzo lubię brać pod uwagę w projektach.

Pies wracający jesienią z mokrymi łapami jest całkiem konkretną wytyczną projektową.

Podobnie kawa pita codziennie w łóżku.

Albo puzzle, które rodzina układa przez tydzień i wcale nie chce ich każdego wieczoru sprzątać.

Jeśli ktoś maluje, szyje albo buduje z dzieckiem wielkie konstrukcje z klocków, dobrze znaleźć na to miejsce. A jeśli przy wyspie codziennie spotyka się pięć osób, liczba miejsc powinna odpowiadać temu, jak naprawdę funkcjonuje ten dom.

To są rzeczy, których często nie widać na pięknych zdjęciach wnętrz. A przecież właśnie tak wygląda dom.

Po 17 latach nadal ogromną przyjemność sprawiają mi materiały, kolor, światło, proporcje i detal. Skończyłam malarstwo na ASP i wiem, że sposób patrzenia wyniesiony z pracowni malarskiej został ze mną na zawsze.

Dzisiaj równie mocno ciekawi mnie to, co stoi za estetyką.

Chcę wiedzieć, dlaczego fotel stoi właśnie tutaj. Po co temu domowi duży stół. Co daje tej rodzinie otwarcie przestrzeni. Dlaczego w jednej sypialni potrzebujemy bardzo spokojnego otoczenia, a właściciel innego domu chce mieć wokół siebie książki, obrazy i przedmioty, które coś dla niego znaczą.

W AVANTO nazywam to po prostu:

człowiek przed wnętrzem.

Zanim zacznę układać przestrzeń, chcę poznać człowieka. Jego rytm dnia, przyzwyczajenia, relacje, rzeczy, które sprawiają mu przyjemność, i te, które każdego dnia trochę go drażnią.

Z tego zaczyna powstawać wnętrze.

Dlatego, zanim zaczniesz urządzać własny dom, spróbuj przez kilka dni po prostu siebie poobserwować.

Gdzie najchętniej siadasz? Co robisz zaraz po wejściu do domu? Co wiecznie leży nie tam, gdzie powinno? Gdzie pijesz kawę? Kiedy potrzebujesz ciszy? Gdzie najczęściej spotykacie się wszyscy razem? Co chciałabyś robić częściej, gdyby przestrzeń trochę Ci to ułatwiła?

I wróć do pytania z początku:

Na co chcę sobie w tym domu pozwolić?

Na ciszę. Na ludzi. Na odpoczynek. Na tworzenie. Na porządek, jeśli właśnie jego potrzebujesz. Albo trochę codziennego chaosu. Na kolor. Na psa obok kanapy. Na książkę przy łóżku. Na duży stół. Na swoje własne rytuały.

Na życie bardziej po swojemu.


O autorce

Joanna Binkiewicz — projektantka wnętrz i założycielka AVANTO.IN. Od 17 lat projektuje przestrzenie mieszkalne i użytkowe. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, magister malarstwa.

W swojej pracy szczególnie interesuje się relacją człowieka z przestrzenią i tym, jak codzienne życie, przyzwyczajenia oraz indywidualne potrzeby przekładają się na decyzje projektowe.

W AVANTO.IN zaczyna projekt od poznania człowieka. Z tej wiedzy powstają później funkcja, ergonomia, światło, materiały i estetyka wnętrza.

Źródła i inspiracje

Joanna Binkiewicz / AVANTO.IN — obserwacje i wnioski z 17 lat pracy projektowej, rozmów z inwestorami oraz analizy sposobu, w jaki różni ludzie korzystają z przestrzeni.

Coburn A., Vartanian O., Chatterjee A. — Buildings, Beauty, and the Brain: A Neuroscience of Architectural Experience, „Journal of Cognitive Neuroscience”, 2017.

Chatterjee A., Coburn A., Weinberger A. — The neuroaesthetics of architectural spaces, „Cognitive Processing”, 2021.

Neuroscientific Insights into the Built Environment: A Systematic Review of Empirical Research on Indoor Environmental Quality, Physiological Dynamics, and Psychological Well-Being in Real-Life Contexts, 2025.

dr Joanna Jurga — działalność badawcza i projektowa związana z neuroarchitekturą, designem synestetycznym, dobrostanem i relacją człowieka z przestrzenią.

Polskie Stowarzyszenie Neuroarchitektury — działalność edukacyjna i popularyzacja wiedzy dotyczącej neuroarchitektury.

Mel Robbins — The Let Them Theory. Koncepcja „Let Them / Let Me” jako inspiracja do przyjrzenia się własnym potrzebom i wyborom w projektowaniu przestrzeni.

Podziel się: