Kto właściwie powinien podjąć tę decyzję?

W projekcie wnętrza podejmujemy setki decyzji. Równie ważne jak to, co wybieramy, jest to, kto powinien daną decyzję podjąć i na jakiej podstawie.

Po 17 latach prowadzenia projektów widzę, jak duży wpływ na przebieg całej współpracy ma sposób podejmowania decyzji. Widać to w tempie pracy, liczbie powrotów do wcześniejszych ustaleń, atmosferze między projektantem a inwestorem, a w końcu także w tym, ile stresu towarzyszy całemu procesowi.

Są projekty, które płynnie przechodzą przez kolejne etapy. Rozmawiamy, poznaję potrzeby, analizuję możliwości, przedstawiam rozwiązanie i uzasadniam, dlaczego właśnie je rekomenduję. Klient wnosi swoją perspektywę, podejmujemy decyzję i możemy iść dalej.

Bywa też, że jedna decyzja zaczyna obrastać kolejnymi wariantami. Wracamy do wcześniejszych wersji, sprawdzamy jeszcze jedną możliwość, później następną. Każda zmiana uruchamia kolejne zależności, bo we wnętrzu bardzo mało rzeczy funkcjonuje zupełnie osobno.

Z czasem zaczęłam uważniej przyglądać się temu, co sprawia, że jeden proces przebiega płynnie, a drugi staje się coraz bardziej obciążający dla obu stron.

Bardzo często odpowiedź kryje się właśnie w decyzjach. W tym, kto je podejmuje, ile informacji potrzebuje, żeby zrobić to świadomie i gdzie przebiega granica odpowiedzialności projektanta i inwestora.

Ile możliwości naprawdę potrzebujemy?

Temat wyboru od lat interesuje psychologów. Sheena Iyengar i Mark Lepper badali, jak liczba dostępnych możliwości wpływa na nasze zachowanie i podejmowanie decyzji. Późniejsze badania pokazały, że znaczenie ma również złożoność problemu, liczba kryteriów, które trzeba wziąć pod uwagę, doświadczenie oraz to, jak dobrze znamy własne preferencje.

Projektowanie wnętrz jest pod tym względem bardzo ciekawym obszarem.

Mogę przygotować pięć wariantów kuchni i przekazać je klientowi do wyboru. On zobaczy pięć różnych układów. Ja podczas ich analizy widzę znacznie więcej: szerokości przejść, sposób otwierania szafek i zmywarki, długość blatu roboczego, ilość miejsca do przechowywania, instalacje, oświetlenie, relację kuchni ze stołem.

Do tego dochodzi wiedza z wcześniejszych rozmów. Wiem, że w tej rodzinie dwie osoby często gotują razem. Wiem, że przy stole regularnie pojawia się osiem osób albo że właścicielom szczególnie zależy na pustym blacie i dużej ilości zamkniętego przechowywania.

Wszystkie te informacje wpływają na ocenę układu.

Jeśli podczas analizy widzę, że trzy warianty mają wyraźne słabości, eliminuję je na etapie swojej pracy. Do rozmowy z klientem trafiają rozwiązania, które mają sens i które potrafię uzasadnić.

Klient widzi efekt tej analizy. Sama analiza pozostaje często niewidoczna, choć jest dużą częścią pracy projektowej.

Każda decyzja uruchamia kolejne

W projektowaniu szczególne znaczenie ma jeszcze jedna rzecz: konsekwencje podejmowanych decyzji.

Wybór stołu może wydawać się prosty. Jego wielkość określa jednak przestrzeń potrzebną na krzesła, wpływa na szerokość przejścia i ustawienie pozostałych mebli. Nad stołem pojawia się lampa, więc odpowiednio wcześniej trzeba przygotować instalację. Przesunięcie stołu o kilkadziesiąt centymetrów może oznaczać zmianę punktu elektrycznego wykonanego na długo przed pojawieniem się mebli.

Podobnych zależności w projekcie są setki.

Przy wyborze koloru ściany konsekwencje są niewielkie i łatwe do skorygowania. Przy układzie pomieszczeń, instalacjach czy zabudowie wykonywanej na wymiar decyzja zostaje z nami znacznie dłużej i wpływa na kolejne elementy projektu.

Właśnie tutaj doświadczenie projektanta ma ogromne znaczenie. Pozwala patrzeć kilka kroków do przodu i przewidywać rzeczy, które na danym etapie są jeszcze niewidoczne.

Klient jest ekspertem od siebie

Mogę mieć 17 lat doświadczenia, znać zasady ergonomii, materiały, rozwiązania techniczne i dobrze rozumieć przestrzeń. Klient wnosi do projektu wiedzę, której ja na początku nie mam.

Zna siebie.

Wie, jak wygląda poranek w jego domu. Kto pierwszy wstaje, gdzie odkładane są rzeczy po wejściu, jak często gotuje, ile osób spotyka się przy stole. Wie, czy do pracy potrzebuje ciszy, czy dobrze czuje się w środku domowego życia. Zna swoje przyzwyczajenia, rzeczy ważne i te, z których bez żalu może zrezygnować.

Czasem jeden taki szczegół mówi mi o przyszłym wnętrzu więcej niż kilkadziesiąt zdjęć inspiracyjnych.

Dlatego tak dużo uwagi poświęcam rozmowie na początku projektu. Potrzebuję zrozumieć sposób życia człowieka, dla którego projektuję. Później mogę tę wiedzę przełożyć na konkretne rozwiązania: układ funkcjonalny, odległości, instalacje, światło, materiały i sposób korzystania z poszczególnych miejsc.

W AVANTO projekt zaczyna się właśnie tutaj — od człowieka.

Z tego wynika też dość naturalny podział decyzji.

Pytania dotyczące potrzeb, codzienności i priorytetów wymagają odpowiedzi klienta. Wiedza projektowa pozwala mi przejąć analizę rozwiązań funkcjonalnych i technicznych oraz przedstawić rekomendację. Czasami dochodzimy do dwóch równie dobrych możliwości, które prowadzą do różnych rezultatów. Wtedy pokazuję konsekwencje każdej z nich i wspólnie zastanawiamy się, która lepiej odpowiada życiu tej konkretnej osoby czy rodziny.

Przykład może być bardzo prosty. Powiększenie kuchni da więcej blatu i przechowywania, ale zabierze część jadalni. Zachowanie dużego stołu będzie oznaczało mniejszą zabudowę kuchenną. Oba układy mogą być poprawne projektowo.

Ja potrafię wyjaśnić ich konsekwencje. Klient wie, czy ważniejsza jest dla niego duża kuchnia, czy niedzielny obiad przy stole dla dziesięciu osób.

I w tym miejscu nasze kompetencje bardzo dobrze się spotykają.

Wpływ, zaufanie i odpowiedzialność

Własny dom jest ważny. Remont wiąże się z dużymi pieniędzmi, a wiele decyzji podejmujemy z myślą o kolejnych latach. Potrzeba wpływu na projekt jest więc zupełnie naturalna.

W swojej pracy obserwuję jednak moment, w którym potrzeba wpływu zaczyna zamieniać się w potrzebę kontrolowania każdej decyzji. Pojawiają się kolejne warianty, samodzielne poszukiwania, porównywanie następnych rozwiązań i powroty do tematów, które wcześniej uznaliśmy za zamknięte.

Towarzyszy temu często oczekiwanie, że projektant zagwarantuje dobry rezultat każdego dokonanego wyboru.

To trudny moment we współpracy, bo zakres wpływu na projekt wiąże się również z odpowiedzialnością za podejmowane decyzje.

Klient ma pełne prawo wybrać rozwiązanie inne od tego, które rekomenduję. Moją rolą jest wtedy rzetelnie wyjaśnić jego konsekwencje. Jeśli widzę ryzyko, mówię o nim. Jeśli rozwiązanie uważam za słabsze, również mówię o tym wprost i wyjaśniam dlaczego.

Ta sama zasada działa po mojej stronie. Skoro klient powierza mi analizę projektową, powinien otrzymać coś więcej niż katalog możliwości. Powinien wiedzieć, co rekomenduję.

Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie jasność w tym obszarze bardzo usprawnia współpracę. Wiemy, które kwestie wymagają rozmowy, które mogę rozstrzygnąć na podstawie swojej wiedzy i kiedy potrzebuję od klienta decyzji dotyczącej jego osobistych priorytetów.

Projekt zaczyna wtedy posuwać się do przodu w naturalnym rytmie.

Rekomendacja jest częścią projektu

Duża część mojej pracy odbywa się, zanim pokażę klientowi rozwiązanie.

Sprawdzam różne możliwości. Porównuję je. Czasem pomysł odpada po kilku minutach, czasem pracuję nad nim znacznie dłużej. Układ, który początkowo wydawał się bardzo dobry, potrafi przegrać przez kilka centymetrów, instalację albo szczegół dotyczący codzienności mieszkańców.

Klient nie musi oglądać całego tego procesu.

Jeśli po przeanalizowaniu dziesięciu możliwości jedna odpowiada na potrzeby zdecydowanie najlepiej, właśnie ją przedstawiam. Jeśli dwie mają podobną wartość, ale prowadzą do innych konsekwencji, pokazuję obie i tłumaczę różnicę.

Jedna dobrze przemyślana propozycja może zawierać w sobie dziesięć innych, które wcześniej zostały przeanalizowane i świadomie odrzucone.

Liczba pokazanych wariantów mówi więc niewiele o ilości wykonanej pracy. Dla mnie wartością jest rekomendacja, za którą stoi analiza i którą potrafię uzasadnić.

Badania dotyczące przeciążenia wyborem czy zmęczenia decyzyjnego są ciekawym uzupełnieniem tych obserwacji. Szczególnie interesująca jest dla mnie myśl, że trudność wyboru zależy również od jego złożoności, naszej wiedzy i pewności własnych preferencji.

Widzę to w projektach bardzo wyraźnie.

Klient może opowiedzieć mi, że rano w kuchni spotykają się cztery osoby. Ja mam wiedzieć, jak tę kuchnię zaprojektować, żeby cztery osoby mogły się w niej wygodnie poruszać.

Ja mogę wyjaśnić, co zyskamy, przesuwając wyspę. Klient wie, czy ten zysk jest dla niego ważny.

Właśnie tak rozumiem dobrą współpracę przy projektowaniu wnętrza: moja wiedza o przestrzeni spotyka się z wiedzą klienta o sobie.

A dobre decyzje powstają gdzieś pomiędzy.


O autorce

Joanna Binkiewicz — projektantka wnętrz i założycielka AVANTO.IN. Od 17 lat projektuje przestrzenie mieszkalne i użytkowe. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, magister malarstwa sztalugowego.

W swojej pracy szczególnie interesuje się relacją człowieka z przestrzenią — sposobem, w jaki codzienne życie, przyzwyczajenia, potrzeby i odczuwanie otoczenia przekładają się na konkretne decyzje projektowe.

W AVANTO.IN zaczyna projekt od poznania człowieka, a później przekłada tę wiedzę na funkcję, ergonomię, światło, materiały i estetykę wnętrza.

Źródła i inspiracje

Joanna Binkiewicz / AVANTO.IN — obserwacje i wnioski z 17 lat pracy projektowej, prowadzenia procesów projektowych oraz analizy sposobu podejmowania decyzji i przebiegu współpracy z inwestorami.

Sheena S. Iyengar, Mark R. Lepper — When Choice Is Demotivating: Can One Desire Too Much of a Good Thing?, „Journal of Personality and Social Psychology”, 2000.

Alexander Chernev, Ulf Böckenholt, Joseph Goodman — Choice Overload: A Conceptual Review and Meta-Analysis, „Journal of Consumer Psychology”, 2015.

Żaneta Rachwaniec-Szczecińska / Uniwersytet SWPS — Mogę wybrać wszystko, nie potrafię wybrać nic, czyli jak sobie radzić z paraliżem decyzyjnym, 2025.

Mona Maier, Daniel Powell, Peter Murchie, Julia L. Allan — Systematic review of the effects of decision fatigue in healthcare professionals on medical decision-making, „Health Psychology Review”, 2025.

Podziel się: